Match Play 2024 – faza grupowa

W tej zakładce zobaczycie całą historię meczów Match Playa 2024 – w jednym miejscu przez cały sezon. Po każdym meczu przyślijcie wynik, zdjęcie i relację na maila do Przemka Kosiorka

 

Lista uczestników, grupy, wyniki:

Poniżej link do pliku, gdzie aktualizujemy na bieżąco wyniki z grup:

Relacje z fazy grupowej:

Grupa 1:

Startowy Gracz Mecze D. Punkty M. Punkty Miejsce
1 Alan Kwaśniewski 3/3 1 4 3
32 Michał Owczarek 3/3 3 16 1
48 Piotr Raciborski 3/3 2 10 2
64 Nicole Borowska 3/3 0 0 4
  • Michał Owczarek 5&4 Nicole Borowska 

Meczem z Nicole zainaugurowaliśmy rozgrywki royalowego Match Play w Grupie 1. Wietrzne sobotnie popołudnie i trudne pozycje flag po turnieju otwarcia sezonu na Lisiej Polanie okazały się sporym wyzwaniem. Rywalizacja stała na wysokim poziomie, a o zwycięstwach na poszczególnych dołkach decydowały pojedyncze uderzenia. Mecz rozstrzygnąłem na swoją korzyść dzięki birdie na 14. dołku. Nicole była wymagającą przeciwniczką, grała zdecydowanie poniżej swojego HCP, miała długie otwarcia i świetne wyczucie tempa greenów. Z pewnością namiesza w tym sezonie w niejednym meczu czy turnieju. Przez całą rundę towarzyszył nam Tomek Zientkowski, który postanowił zagrać dodatkowe 18 dołków po turnieju. On też jest autorem zdjęcia do tej relacji.

  • Piotr Raciborski 6&5 Nicole Borowska 

W zeszłą niedzielę (14 kwietnia) zagrałem mecz z Nicole Borowską. Gra zakończyła się moim zwycięstwem 6up. Od samego początku mecz był zaskakujący. Na greenie okazało się,  że puttera zostawiłem w samochodzie. Syn bawił się i nie włożył do torby. Nicole na drugim i trzecim dołku podczas uderzeń odleciały dwie główki od ironów. Mecz mimo tych niepowodzeń przebiegał w miłej i sympatycznej atmosferze. Pogoda jak widać na zdjęciu dopisała. 

  • Michał Owczarek 4&2 Alan Kwaśniewski

Środek weekendu majowego, piękna pogoda i pole Lisia Polana. Z racji różnicy hcp miałem na 12 dołkach przewagę, ale Alan jest na tyle wytrawnym graczem, że nic nie było podane na tacy. Ma precyzyjne i długie otwarcia, umie wyratować się z opresji, świetnie czyta greeny. To wymagający rywal, który bezlitośnie wykorzysta najmniejsze potknięcie, a sam błędów popełnia niewiele. Jednak tego dnia zagrałem poniżej swojego hcp i bardzo dobrze czułem się w match-playowym formacie, gdzie znaczenie mają nie tylko same zagrania, ale i zarządzanie pojedynkiem poprzez darowanie dołków czy przyznawanie gimme. O wyniku naszego meczu przesądziły detale. Rywalizację zakończyliśmy na 16. dołku z wynikiem 4&2 dla mnie. W tej emocjonującej rozgrywce towarzyszyli nam Tomek Radwan i Jarek Szałek, którzy swoimi imponującymi zagraniami motywowali do jeszcze lepszej gry. Prawdziwym highlightem rundy był eagle Jarka na 14. dołku po bajecznym zagraniu z niespełna 100 metrów. To przedpołudnie było też kolejnym potwierdzeniem, że royalowy Match Play to doskonała okazja do rywalizacji oraz integracji klubowiczów.

  • Alan Kwaśniewski 4&3 Nicole Borowska

Piątek 15:20, rodzinna atmosfera na Lisiej. Nicole z jednym caddym, ja z dwoma ruszyliśmy na nasz pojedynek. Zapowiadało się wyjątkowo, ponieważ dzieliła nas rekordowa różnica 26 uderzeń na korzyść Nicole. Startowaliśmy z 10’tki i kilka pierwszych dołków przebiegło całkowicie po mojej myśli mimo dobrej gry Nicole. Zdobyłem szybkie prowadzenie 3UP, głównie dzięki wyjątkowo dalekim otwarciom. Po pierwszej dziewiątce, która skończyła się wynikiem 5UP zatrzymaliśmy się w restauracji i po pysznym chłodniku Nicole ruszyła do odrabiania strat. Mimo, że po 11 dołkach było już 6UP i 12 (nasz 3) dołek mógł zamknąć pojedynek to Nicole wygrała, zremisowała, wygrała kolejne dołki i dopiero na 6-tce, po nieco za długim chipie Nicole tylko zremisowała, co dawało mi zwycięstwo.  Wróże Nicole szybki rozwój i wszystkie Panie z klubu ostrzegam – wygrać Longest z Nicole, jak tylko trafi w Fairway będzie bardzo trudno 🙂 

  • Michał Owczarek 7&6 Piotr Raciborski

W sobotnie popołudnie spotkaliśmy się z Piotrem na Lisiej Polanie. Mecz zamykał dla mnie pierwszą fazę rozgrywek i był szansą na zajęcie 1. miejsca w grupie, dlatego starałem się grać spokojnie i zminimalizować ryzyko. Zaczęło się dobrze, od wygrania dołka nr 1, na którym Piotr miał uderzenie przewagi. Po siedmiu dołkach byłem już 5UP, ale wtedy Piotr pogroził palcem – 8. dołek zremisowaliśmy, na 9. zagrał par i zmniejszył straty, a ja zacząłem mieć flashbacki z ubiegłorocznego pojedynku z Aykutem, który przegrałem prowadząc 4UP po dziewięciu dołkach. 

 

Tym razem nie straciłem koncentracji i wrzuciłem wyższy bieg. Pomógł putt z kilku metrów z dołu na trudnym greenie nr 10, pewny par na 11., a na 12. dołku, choć obaj nie trafiliśmy na green, to ja szybciej umieściłem piłkę w dołku, co oznaczało zwycięstwo w meczu 7&6 oraz w grupie nr 1. Obiektywnie trzeba przyznać, że grałem bardzo dobrze. Na tych 12 dołkach byłem -5 netto, irony szybko pomagały znaleźć się jak najbliżej flagi, a putter kończył dzieło. Piotrowi bardzo dziękuję za świetną, sportową atmosferę oraz ciekawe rozmowy o… tenisie.

  • Piotr Raciborski 4&3 Alan Kwaśniewski

komentarz od Alana:

„Piotr grał tak równo i dobrze, że mimo wyrównania życiówki na Lisiej (77) i zagrania -1 od HCP nie prowadziłem nawet przez moment, a pojedynek mimo, że prowadzony w bardzo miłej atmosferze, był zdecydowanie jednostronny”.

 

Grupa 2:

Startowy Gracz Mecze D. Punkty M. Punkty Miejsce
2 Piotr Klemba 3/3 1 1 3
31 Adam Chmielewski 3/3 2 7 2
47 Victoria Pietrzak 3/3 3 6 1
63 Sylwia Olędzka 3/3 0 0 4

Sylwia Olędzka wycofała się z Match Play, jej mecze zostały rozstrzygnięte jako walkowery.

 

  • Wiktoria Pietrzak 3&1 Adam Chmielewski
 

W poprzednim roku miałam również przyjemność grać z Adamem w pierwszym etapie matchplay, lecz wtedy to on pokonał mnie na Sobieniach Królewskich. Dlatego grając w czwartkowe popołudnie wiedziałam, że runda nie będzie należała do najłatwiejszych, a Adam znów udowodnił że jest prawdziwym wojownikiem (wchodząc na wysokość ud do wody na dołku nr 16 oraz bez wzruszenia między pokrzywami). Jednak rewanż jest rewanż i dałam z siebie wszystko 🙂 
 
  • Piotr Klemba 5&6 Adam Chmielewski 

W tym roku jakoś trudno o zgranie kalendarzy i rozegranie meczu. Dlatego wraz z Piotrem wykorzystaliśmy klubowy turniej i połączyliśmy rundę treningową z naszym meczem. Graliśmy równo więc o wyniku zadecydowały moje dodatkowe punkty z hcp. Nie ukrywam, że jestem zadowolony z rezultatu, bo Piotr gra świetnie i nawet z przewagą hcp niezmiernie trudno jest z nim wygrać. Dzięki Piotrze za wspólną rundę i powodzenia w kolejnym meczu. Może jeszcze turniejowa drabinka nas zetknie 😀

Grupa 3:

Startowy Gracz Mecze D. Punkty M. Punkty Miejsce
3 Paweł Lis 3/3 2 6 2
30 Jerzy Szyszak 3/3 0 0 4
46 Bartosz Gruszczyński 3/3 3 12 1
62 Marcin Mirka 3/3 1 2 3
  • Bartosz Gruszczyński 3&2 Marcin Mirka


    Pierwszy mecz w grupie 3 rozegramy został w Rajszewie. Po nerwowym początku z obu stron,  udało mi się wyjść na prowadzenie 1up po 3 dołkach, trafiając putt z 15metrow z poza fringe. Marcin walczył, ale moja przewaga rosła pomimo jego bardzo rozważnej gry. Obaj prezentowaliśmy tego dnia wysoki poziom.
  • Bartosz Gruszczyński 2UP Paweł Lis



    Paweł powiedział że ten mecz mógłby być finałem:) chyba wie co mówi bo był wicemistrzem. Mówił też, że zgłosi mnie do komisji handicapowej, bo hoduję hcp. To z pewnością była moja najlepsza runda, faktycznie chwilami sam nie wierzyłem że to moje uderzenia. Nie pisałem wyników stroke play, ale na pewno zagrałem poniżej 90. Po dwóch dołkach prowadziłem 2up, później Paweł mnie dogonił, prowadził 1up, even, znowu dla mnie 1up, znowu even… Na ostatnich 4 dołkach mimo Pawła (!) świetnej gry (liczył stroke i zagrał poniżej swojego hcp – chyba 82) udało mi się wyjść na prowadzenie 2up, które zmalało do 1up na przedostatnim dołku. Na 18stce zagrałem drugim uderzeniem do wody, po czym skończyłem dołek PAR (!), przy PAR Pawła ale mojej przewadze 1 uderzenia, wygrałem ostatni mały punkt- to było dobre zobrazowanie tej rundy:)
    Mam nadzieje ze zagram jeszcze w tym roku z Pawłem, najlepiej w dalszej części MP, bo chce znowu grać tak dobrego i pełnego emocji golfa:)

  • Bartosz Gruszczyński 7&6 Jerzy Szyszak

    Piękny słoneczny wieczór na Lisiej, ciężko o lepsze warunki. Wystartowaliśmy równo – prowadziłem po 2gim dołku, Jerzy wyrównał na 3cim, na dołku 4tym zagrałem w aut z tee, wydawało się że Jerzy ma wszystko pod kontrolą ale po jego approach wylądował niefortunnie pod samym drzewem i koniec końców na green byliśmy obaj po 5ciu uderzeniach, udało mi się zremisować ten dołek. Był to chyba moment przełomowy bo kolejne cztery wygrałem. Jerzy ewidentnie nie grał tego dnia swojego najlepszego golfa, a ja, co już jest tradycja na match play (wiem wiem “hodowca”) grałem na pierwszej 9tce jak z nut – zagrałem 45 wyrównując swoją najlepszą 9tke ever. Jerzy co chwila ładował po niezłych uderzeniach pod drzewami i praktycznie na co drugim dołku musiał grać w poprzek albo w tył żeby wyjść na fairway, później okazało się że była to ewidentnie wina kapelusza. Przewaga którą udało mi się zdobyć ewidentnie pozawala mi na spokojniejsza grę i po 3 dołkach drugiej 9tki schodziłem z trudnego par3 (z zawsze trudnym bogey) jako zwycięzca tego meczu. Jerzy zagrał łącznie wynik przez który podczas zdjęcia nie chciał ujawniać swojej tożsamości:)

  • Marcin Mirka 2&1 Jerzy Szyszak



    Na mój 2 MatchPlay umówiłem się z Jerzym na polu w Sobieniach Królewskich.

    Pierwszy dołek udało mi się wygrać, drugi również i byłem 2 UP ale potem Jerzy konsekwentnie pokazywał mi, że nawet moja przewaga uderzeń na dołku wynikające z wyższego HCP nie daje mi przewagi i wygrywał dołki w niesamowitym stylu.

    Na zmianę traciłem i zyskiwałem dołki choć widziałem, że widziałem, że  gram rundę życiową i lepiej już nie dam rady. W konsekwencji bardzo zaciętej rywalizacji po 12 dołkach Jerzy wygrywał 3 up a ja wiedziałem ze już praktycznie wszystko do końca musze wygrać, żeby mieć szanse. Ale tak jak pisałem Jerzy trafił na mój najlepszy dzień – wygrałem 5 dołków po kolei i skończyliśmy MatchPlay z wynikiem 2&1.

    Bardzo zacięta rywalizacja do samego końca i bardzo ciekawe rozmowy światopoglądowe.

  • Paweł Lis 4&2 Jerzy Szyszak

    Spotkaliśmy się z Jurkiem o 15 w Sobieniach. Piękne słońce ale nasilający się wiatr od początku podniósł wymagania. Już na tee Jerzy poinformował mnie, że jest bez formy i że szankuje. Niestety chyba w to uwierzył bo rzeczywiście szanki zdażyły mu się kilka/kilkanaście razy. W pewnym momencie postanowił nawet zmienić nazwisko na Szyszank. Trochę mnie tym uśpił więc mecz był na początku bardzo wyrównany. Na szczęście udało mi się uzyskać przewagę przed dołkami na drugiej  dziewiątce, na których Jurek miał dodatkowe uderzenia. Kończyliśmy przy naprawdę silnym wietrze, który zabierał co najmniej 30% odległości z każdego uderzenia. Ostatecznie wygrałem 4&2. Dzięki Jurku za świetną pod względem towarzyskim rundę.

  • Paweł Lis 2&1 – Marcin Mirka

    Spotkaliśmy się z Marcinem Mirką w środę o 07:20 w Sobieniach. Przy pięknej pogodzie, jeszcze nie za gorąco, w dobrych nastrojach. Mój nastrój wkrótce trochę się pogorszył, bo po  5 dołkach Marcin był 3 up. Na szczęście dla mnie na kolejnych dołkach Marcin się trochę posypał więc mogłem go dogonić na drugiej dziewiątce.  Ostatecznie w miłej atmosferze, po fajnej rundzie udało mi się zakończyć partię grając jedyne tego dnia birdie na 17 dołku. Wygrywając 2&1. Muszę dodać, że Marcin zrobił bardzo duże postępy od naszej ostatniej wspólnej rundy podczas spotkania Europa-Ameryka.

Grupa 4:

Startowy Gracz Mecze D. Punkty M. Punkty Miejsce
4 Michał Ligocki 3/3 1 1 2
29 Tomasz Wiśniewski 3/3 3 14 1
45 Paweł Wypych 3/3 0 0 4
61 Krzysztof Piotr Buczyński 3/3 1 1 3
  • Tomasz Wiśniewski 4&3 Paweł Wypych

Nie ma zdjęcia, z mojej winy, gdyż od razu po rundzie musiałem się zawijać do pracy (Tomasz).

Pierwszy mecz w grupie 4 odbył się w całkiem słoneczny, ale niezbyt ciepły wtorek na Sobieniach. Paweł miał 5 uderzeń przewagi z powodu hcp i po pierwszych paru dołkach pomyślałem, że może to być całkiem konkretny problem. Paweł, jak na swój hcp, dysponuje niezwykle solidnym uderzeniem driverem, a wiem, co mówię, bo kilka trofeów za longesty już mi się kurzy na półce. Także przyjemnie było patrzeć, jak każdy jego drive lądował powyżej 230 m na środku fairway’a (poza małymi, ale kosztownymi wyjątkami). Co do rundy, to niestety Paweł trafił na mój dzień konia. Od święta gram poniżej 90, a dzisiejsze 86 było wynikiem bliskim życiówki. Ciężko wtedy cokolwiek zrobić, nawet grając bardzo dobrego golfa. Grało się bardzo przyjemnie, a sama runda miała kilka smaczków, jak wspomniane zjawiskowe drive Pawła czy mój chip in z 20 m na pierwszym dołku, lub też bardzo dosłowny atak na flagę drugim uderzeniem na 17-tce (krótkie PAR 4). Pole też dziś zrobiło swoje. 9-tka, czyli znane PAR 3 z przyciągającą wodą po prawej, pochłonęła Pawłowi 2 piłki tak samo jak OB na 15-tce (długie PAR 5). Kto nie utopił piłki na 9-tce i nie ze slice’ował w buraki czy tam inne ziemniaki na 15-tce, niech pierwszy rzuci kamień. Dziękuję i życzę Pawłowi powodzenia w następnych meczach.

Relacja od Pawła:

Dziś w Sobieniach Tomek Wiśniewski skutecznie mnie rozklepał. 4&3. To jest na prawdę świetny zawodnik. Gra po rocznej przerwie, a piłka klei mu się do kija. Na prawdę miło było popatrzeć. Zaczęło się od berdąga Tomka na pierwszym dołku, a potem napięcie tylko rosło ;-))) Niby mówi, że dziś był dobry dzień, ale on po prostu jest dobry. Fajnie popatrzeć na uderzenia, strategię pola, spokój, koncentracja – można coś wyciągnąć dla siebie. To była na prawdę dobra runda. Mam nadzieję, że się ze mną nie nudził :-))

  • Tomasz Wiśniewski 7&5 Krzysztof Piotr Buczyński

 
Mówią, że pierwszego razu się nie zapomina. Dziś swój pierwszy raz w match play w życiu miał Krzysztof. Mam nadzieję, że pomimo wyniku będzie to miło wspominał. Poniedziałek, środek dnia, większość ludzi w pracy, a my gramy w golfa przy pięknej pogodzie. Jaki by ten wynik nie był, to i tak warto. Krzysztof miał 16 uderzeń HCP, więc całkiem przyjemna poduszka, przy kilku dołkach pomogło, jednak moja match playowa golfowa maszyna szła jak po swoje. Krzysztofie, dziękuję za grę, emocje i bardzo miło spędzony czas!
 
  • Tomasz Wiśniewski 3&2 Michał Ligocki
 
 
Ostatni mój mecz w tej fazie z najlepszym zawodnikiem w grupie zapowiadał się obiecująco. Lisia Polana, poniedziałek, idealna golfowa pogoda. Bardzo wyrównany i zacięty mecz, taki właśnie miał być! Na wygraną składały się trzy główne czynniki: 1) uderzenia HCP, miałem 6 i w kilku sytuacjach uratowały mi tyłek. 2) Putter, który się nie mylił i kierował piłkę do dołka wtedy, kiedy było to najbardziej potrzebne. 3) Lip outy Michała, które pozbawiły go wygrania lub zremisowania dołka przy kilku okazjach. Super runda w prawdziwym sportowym duchu i przyjacielskiej atmosferze. Oby takich więcej!

Grupa 5:

Startowy Gracz Mecze D. Punkty M. Punkty Miejsce
5 Piotr Robert Ziętek 3/3 1 1 3
28 Jacek Krukowski 3/3 3 13 1
44 Tomasz Skrzymowski 3/3 1 5 2
60 Tadeusz Szumlicz 3/3 1 1 4
  • Jacek Krukowski 4&2 Tomasz Skrzymowski



    Wczoraj, tj. w czwartek 2 maja, rozegraliśmy na Lisiej Polanie pierwsze spotkanie w grupie 5 z Tomkiem Skrzymowskim, przy asyście Grzegorza Jarosia. Mecz był bardzo wyrównany (po 9 dołkach był remis), ale ostatecznie wygrałem 4 & 2, co oznacza, że tak naprawdę to zadecydował 16-ty dołek, bo gdybym go przegrał to pewnie mielibyśmy dogrywkę. Na szczęście udało mi się go wygrać i zamknąć mecz. Poziom gry z obu stron nie był może zbyt wysoki, bo obaj zagraliśmy jednak poniżej swoich możliwości, jednak liczymy na lepszą formę w kolejnych swoich meczach. Najlepiej zagrał nasz sekundant, co tylko potwierdza, że gra o stawkę jest jednak trudniejsza. Pogoda w środku Majówki nam dopisała co widać na zdjęciu.

  • Jacek Krukowski 5&4 Tadeusz Szumlicz

Dziś w południe zagraliśmy rundę MP w Sobieniach z Profesorem Tadeuszem Szumliczem. Wietrznie, ciepło i słonecznie – tak możnaby podsumować pogodę. Tadeusz wciąż był lekko podziębiony i na antybiotykach. Wyniki brutto nie były rewelacyjne, zarówno z mojej strony jak i Tadeusza, ale oczywiście obaj po meczu wpisaliśmy sobie nasze rundy do Eagle’a. Ostatecznie mecz rozstrzygnął się na 14 dołku, po którym prowadziłem z Tadeuszem pięcioma punktami. Wynik meczu zatem to 5 & 4 dla mnie.

 

Grupa 6:

Startowy Gracz Meczy D. Punkty M. Punkty Miejsce
6 Przemysław Kosiorek 3/3 2.5 7 1
27 Zofia Woźniak 3/3 2.5 4 2
43 Marzena Kuna-Kabańska 3/3 1 2 3
59 Jonathan Steer 3/3 0 0 4
  • Przemysław Kosiorek 5&3 Jonathan Steer

    Chyba już bardzo chciałem w końcu zagrać w naszym MP, bo ku mojemu zaskoczeniu przed wyjściem z domu delikatnie drżały mi ręce z emocji 🙂 
     
    Sobienie. Było dla mnie czymś nowym granie meczu, gdzie oddawałbym 1-2 uderzenia na każdym dołku. Niemniej zacząłem od PAR wsadzając 3.5 metrowego putta z nieoczywistym break’iem. Chwilę potem GIR i 6.1m putt na birdie. 2 UP, a Jonathan przyznał później, że te dwa putty nieco podcięły mu skrzydła i chyba przeniosły nadzieję na wygraną na kibicowanie kolejnym pięknym zagraniom. Przełożyło się to pewnie na gładką wygraną na kolejnych 2 dołkach. Muszę przyznać, że 4UP po 4 dołkach dało mi nieco spokoju, szczególnie że na 5tce udało mi się z lewego hazardu wyjść w regulacji na środek greenu. Wtedy jednak Jonathan zaczął grać przepięknie, bo… po 4 STB netto na dołkach zaczynając od chip-in’a na PAR na 5ce! W taki sposób wchodząc na 8kę miał szansę wyrównać mecz. Udało mi się jednak pięknie skleić Driver, a potem Hybrydę, żeby mieć 9.1 metrowego putt’a na Eagle. 2gie birdie wystarczyło. Na 9ce wysoki bounce obok greenu posłał moją piłkę do wody i znowu niekomfortowe 1 UP. Na 10ce HCP Jonathana się odezwał, 2 UP. Na 11ce approach na gimme. Trzecie birdie dobiete dla formalności, żeby jak zawsze (kiedy to możliwe) zgłosić rundę. 12ka: Jonathan robi kolejnego PARa, ale już na 13ce się pogubił, więc mój bogey na szczęście wystarcza. Na 14ce pada po raz pierwszy remis na dołku, co oznacza dormie, które już na 15ce zmienia się w 5&3.
     
    Wbrew pozorom emocję się na 15ce nie skończyły, bo miałem jeszcze szansę zagrać rundę, która dałaby mi po raz pierwszy w życiu jedno-cyfrowy handicap. Jonathan mi w tym ewidentnie kibicował, za co mu bardzo dziękuję! W zasadzie przez większość meczu miałem wrażenie, że Jonathan o walce myślał w drugiej kolejności, a raczej cieszył się grą i trzymał kciuki za jeszcze parę dołków poniżej regulacji 🙂 Tworzyło to bardzo przyjemną atmosferę do gry. Schodząc z 18ki miałem wrażenie, że udało mi się nie zawieść mojego współgracza donosząc wynik. Okazało się jednak, że przed grą zrobiłem głupi błąd biorąc zły Course Rate do obliczeń. Co za tym idzie zamiast otwierać ostatni dołek zachowawczo, powinienem był atakować. Widać muszę jeszcze poczekać na zrzucenie drugiej cyfry z handicapu.

  • Zofia Wozniak 1UP Jonathan Steer

Relacje wkrótce

  • Marzena Kuna-Kabańska UP Jonathan Steer

Jonathan:
Storms were threatening over the course at Rajszew but we were able to play without getting wet.  The hard dry fairways helped the long shots but the greens seemed relatively slow.  On the first nine play was very even with Marzena being 1 Up as we started the second nine.

Having fully warmed up Marzena then gave a masterclass in hitting long drives and keeping them on the fairway (not something I do that often!) to move to a lead of 4 UP by the 12th hole.  Despite my best attempts to keep up Marzena won the match on the 18th with a score of 2UP.

A most enjoyable match played at a good tempo and just the right level of rivalry.  Many thanks Marzena for a great game. 

Tłumaczenie od redakcji:
Na polu w Rajszewie było zagrożenie burzą, ale udało nam się grać bez deszczu. Po rozgrzewce Marzena dała mistrzowski popis gry ironami, które lądowały na fairway’u (co mi, nie zdarza się często!), po 12 dołkach wyszła na prowadzenie 4 UP. Mimo moich najlepszych prób dotrzymania kroku, Marzena wygrała mecz na ostatnim dołku 18 z wynikiem 2UP. Bardzo przyjemny mecz, rozegrany w dobrym tempie i na właściwym poziomie rywalizacji. Wielkie dzięki Marzena za świetną grę.

  • Przemysław Kosiorek 2&1 Marzena Kuna-Kabańska

Mieliśmy grać w Rajszewie (tak jak rok temu), ale że tego samego dnia pojawił się turniej Golf Parks Poland by Lexus, to upiekliśmy dwie pieczenie na jednym ogniu. Marzena była w dobrej formie. Pomimo solidnej rundy 81, wygrałem minimalnie, a wręcz mogłem spokojnie przegrać. 2-3 razy mój PAR przegrywał na dołku i w zasadzie uratował mnie innowacyjne podejscie Marzeny, żeby grać putterem z bunkrów 😅 Obie próbny nie opuściły piachu i zostały potem świetnie poprawione wedgem. Poza tym naprawdę świetna gra Marzeny i duża poprawa rok do roku. Aż miło było patrzeć! Zresztą widać po wyniku – zaledwie 2&1, grając -1 netto z handicap’u 9.6.

  • Zofia Woźniak AS Przemek Kosiorek

Takiego meczu jeszcze nie grałem. Bywało, że o wyniku decydował 18 dołek. Bywało, że z 4 down odrabiałem i jeszcze wychodziłem na prowadzenie. Nie było jednak nigdy tak, żeby nikt nie wyszedł na prowadzenie powyżej 1 UP w ciągu całej rudny. Tak, żeby nawet wygrane dołki były zdobyte MAXIMUM jednym uderzeniem. Tak, żeby zawodnicy wsadzili około 11 puttów z zakresu 2.5-10 metrów. Coś niesamowitego. 
 
A było to tak: Na pierwszych pięciu dołkach graliśmy na równo, ale nie udało mi się zbudować przewagi pomimo 3xPAR. Na dołakch 6-9 Zosia miała po uderzeniu przewagi, ale tym razem i ona nie zbudowała przewagi, głównie dzięki moim PAR’om na trudnych 6 i 7. Niemniej już bogey na 8 i 9 szybko został ukarany. A/S i kolejna seria 10,11,12 bez uderzenia. Zosia gra jednak wszystko prosto i putter jej nie zawodzi, dzięki czemu remisujemy wszystkie te dołki. Nadal A/S i teraz 13, 14 i 15 z uderzeniem Zosi. Na 13-ce gram drugim na 1.7m od flagi, ale tutaj putter zawodzi mnie po raz pierwszy. Nie ma birdie, a bez birdie się punktów z Zosią nie zdobywa 😉 Na 14ce muszę atakować, żeby na coś liczyć. Kończy się to wodą i już wygląda to dobrze dla Zosi, ale gram idealnego approach’a z 50 metrów na Up & Down, a Zosi się nie udaje wsadzić 4 metrowego putt’a (co jest rzadkością w tej rundzie). Utrzymane A/S. Po pięciu zremisowanych dołkach z rzędu, na 15ce Zosia wykorzystuje uderzenie przewagi i na ostatnie 3 dołki wchodzimy z 1 Up dla niej. Na szczęście tutaj już bez uderzeń HCP. Jako, że gramy z różnych tee, to nawet po przegranej na dołku muszę zaczynać kolejny. Ustawiam się w kierunku wody, celuję nieco agresywniej niż normalnie na 16ce. Udaje się! Piłka przez chwilę wygląda jakby miała wpaść do dołka, ale backspin wyciąga ją tak mocno, że aż dojeżdża do spadku pozostawiając aż 5 metrów z podwójnym breakiem. Zosia myli się jednak po raz pierwszy z tee i trafia do prawego bunkra. Dramat nie trwa długo, bo piłka wylatuje drugim uderzeniem na green, co przy jej fantastycznym puttowaniu utrzymuje presję. Długi putt Zosi przetacza się jednak za flagę, więc presja na birdie znika. A/S na 2 dołki do końca. Na ile w takim meczu można się poczuć komfortowo, to tak się poczułem. A/S, dwa dołki na równo, z czego jeden PAR 5. Zapał jednak szybko mi Zosia ostudziła, grając spokojnie PAR na 17ce. Moja piłka natomiast siedzi w dość głębokiej trawie po tee-shotcie. Gram z tego zbyt krótko nie robiąc potem Up&Down. Mój bogey przegrywa, a to oznacza, że muszę wygrać ostatni dołek, żeby w ogóle obronić remis. Zosia po dwóch uderzeniach leży na środku fairway’a i już gozi byciem w regulacji na greenie. Moja „bezpieczna” opcję (Hybrada + 6 iron prawą stroną fairway’a + wedge), żeby nie poddawać meczu w połowie dołka już nie wygląda tak „bezpiecznie”. Co gorsza teoria kończy się na drugim uderzeniu, gdzie o mało nie gubię piłki w rough’ie. Zosia jednak na green nie weszła od razu, więc na greenie jesteśmy w takiej samej ilości uderzeń. Piłka Zosi jest w pozycji, z której 3-putt jest możliwy. Niemniej już po pierwszym puttcie jej piłka częściowo wisi nad dołkiem 😀 Innymi słowy mój putt na 4.5 metra (ze sporym i nieoczywistym breakiem) musi wpaść. Sposób w jaki piłka się potoczyła podsumowuje poziom tego meczu: wpada samym środkiem. Oboje zgłaszamy rundy i obniżamy handicapy. Dziękuję Zosia za genialny mecz i przyjemnie spędzony czas na rozmowach!
  • Zofia Woźniak 3&2 Marzena Kuna-Kabańska

Relacje wkrótce

Grupa 7:

Startowy Gracz Mecze D. Punkty M. Punkty Miejsce
7 Mateusz Gregorowicz 3/3 3 13 1
26 Marta Binkowska 3/3 1.5 1 3
42 Rafał Stochowski 3/3 0 0 4
58 Michał Stachal 3/3 1.5 8 2
  • Mateusz Gregorowicz 6&5 Marta Binkowska 

    Lepszego zakończenia majówki nie dało się wyobrazić. Piękne pole, choć w mocno przedsezonowym stanie, oraz cudowna aura nadchodzącego lata pozwoliły nam zagrać wspaniałą rundę. Ja wypoczęty po powrocie z Podlasia, Marta na ukończeniu 5 rundowego maratonu. Mecz niestety jednostronny lecz nie pozwoliliśmy aby odebrało nam to możliwość cieszenia się golfem.

  • Michał Stachal 8&7 Rafał Stochowski



    Przed 8 rano w sobotę na lisiej polanie rozpoczęliśmy zmagania match play’owe w grupie 7. Ja z racji na wyższy handicap miałem przewagę 1 uderzenia na 12 dołkach. Na pierwszym dołku rozpocząłem fartownym dalekim topem 5 woodem na środek fairwaya natomiast Rafał hookiem pod choinki co ułatwiło mi zdobycie pierwszego dołka. Drugi wyrównana gra, ale również udało mi się zdobyć dołek. Na trzecim zagrałem OB, potem było trochę lepiej ale putting mnie pogrążył i Rafał odzyskał jeden punkt. Przez kolejne dołki aż do 9 prowadziliśmy wyrównany pojedynek, a dzięki mojej przewadze hcp zyskiwałem przewagę nad Rafałem. Pierwsze dwa dołki na drugiej 9 forma mnie nie opuszczała i na 11 dołku zakończyliśmy zmagania z wynikiem 8&7 i dalsza grę kontynuowaliśmy towarzysko. Chciałem podziękować Rafałowi za wprowadzenie do formuły match play, był to mój pierwszy taki pojedynek jak również bardzo dobrą atmosferę podczas gry.

 

  • Mateusz Gregorowicz 1UP Michał Stachal

Jak stanąłem na tee i dowiedziałem się że muszę oddać mojemu przeciwnikowi 20 uderzeń lekko się przestraszyłem. I słusznie Michał grał dobrego golfa, mój par nie zawsze wystarczał aby wygrać dołek, bez stresu w miłej atmosferze rozgrywaliśmy dołki jeden po drugim. Raz wygrywał jeden raz drugi, mecz nie wykraczał powyżej 1UP dla któregoś z graczy. Stresu doświadczyliśmy dopiero na 18tym dołku. W tym wszystkim nie pomagał nadchodzący zmrok, piłka po uderzeniu natychmiastowo znikała z pola widze